Islam po polsku

Od dłuższego już czasu sporą popularnością cieszy się na Facebooku strona ‚Islam po polsku‚. W założeniu ma promować mahometanizm jako religię pokoju i przekonywać islamofobów i islamosceptyków do islamofilii. Treści tam zamieszczane były bardzo przekonywające, więc tym bardziej dziwiły mnie częste wśród prawicowców ataki na muzułmanów i ich wiarę. Aby uniknąć dysonansu, postanowiłem sięgnąć do źródła, tj. świętej księgi wyznawców proroka. Zaczęło się całkiem niewinnie, ale potem skończył się wstęp i przyznaję szczerze, że niektóre fragmenty tak mnie zdumiewały, że kiedy czytałem podczas posiłku, to aż mi bekon z widelca spadał. Czytaj dalej

O sukcesach sondażowych KNP

Od dłuższego już czasu na facebookowych grupach związanych z Kongresem Nowej Prawicy trwa entuzjazm związany z wysokimi w publikowanych na ewybory.eu sondażami. Młodzi działacze już wieszczą, że to ta jesień, planują podział ministerstw po wzięciu szturmem Sejmu RP, a co zagorzalsi spamują linkami absolutnie wszędzie, grupy ‘Zwolenników socjalizmu’ nie wyłączając. Na moment jednak pomińmy kwestię  kształtu korony dla przyszłego premiera, a zastanówmy się nad przyczynami takich a nie innych wyników sondażowych, zaczynając od samych podstaw:

Celem ludzkiego działania jest osiągnięcie korzyści. Nie zawsze w wymiarze majątkowym, ale jeżeli ktoś prowadzi biznes – a niewątpliwie rodzajem biznesu jest inwestowanie w strony internetowe – ma na celu szybki zarobek i pomnożenie kapitału. Jakie jest podstawowe źródło zarobku dla właściciela serwisu w sieci? Najczęściej są to dochody z tytułu reklam, nierzadko internetowi businessmani zyskują też na sprzedaży adresów. Przy obu tych opcjach głównym czynnikiem windującym cenę jest liczba wyświetleń strony. Sposobów na jej zwiększenie jest mnóstwo, niestety większość wymaga mniejszych lub większych nakładów finansowych i czasowych.

Teraz proszę szanownych czytelników o wyobrażenie sobie, że zarządzają serwisem sondaży internetowych. Zastanówmy się: do kogo adresujemy nasz portal? Do osób bezstronnych zainteresowanych polityką (ale ich jest raczej niedużo), ale przede wszystkim do sympatyków partii politycznych. Jak skłonić ich do wejścia? Najlepiej będzie skłonić osoby odpowiedzialne za marketing w partii, aby wrzucały informacje o naszych sondażach na partyjne strony w portalach społecznościowych, a rzesze fanów automatycznie dowiedzą się o nas i nas odwiedzą. Ale rzecz najtrudniejsza – co zrobić, aby administratorzy profili partii i ich liderów chcieli się tymi sondami chwalić? Ano trzeba przyznać im możliwie najwyższy wynik, aby z propagandowego punktu widzenia mieli interes w pochwaleniu się linkiem sympatykom.

Tutaj niestety pojawia się problem, bowiem nie da się zawyżyć wyniku każdej partii politycznej, wtedy bowiem sumaryczne poparcie wyniosłoby grubo ponad 100%, a takie rzeczy są możliwe tylko w Federacji Rosyjskiej.  Wobec tego jesteśmy zmuszeni postawić na jednego lub maksymalnie kilka koni. Jak je wybrać? Powróćmy do poprzedniego akapitu – jeżeli gronem odbiorców mają być przede wszystkim fani partii politycznych na portalach społecznościowych, to zerknijmy, które partie cieszą się tam największym poparciem – i konsekwentnie te właśnie partie promujmy, wpisując w ich kolumny nieco podrasowane poparcie.

Zapewne część czytelników oburzy się, że węszę jakiś spisek, więc aby nie być gołosłownym, przedstawiam niżej tabelę:

Image

(Kolejne kolumny to od lewej: skrót nazwy partii, wynik w sondażu ewyborów z 19 X, wynik sondażu Homo Homini dla Rzeczypospolitej z 21 X, iloraz obu tych wyników oraz liczba osób aktywnych na stronach partii na Facebooku (wg stanu na 5 listopada, 13:56). Na zielono zaznaczone dwa najlepsze wyniki w obu porównywanych kategoriach – na czerwono najgorsze.)
 

Co widzimy: te partie, które mają najwięcej aktywnych fanów na portalu społecznościowym (Kongres Nowej Prawicy ponad pięć tysięcy, Twój Ruch niecałe dwa), mają również największą różnicę między wynikiem na ewyborach a w sondażu gazetowym (partia Palikota dwuipółkrotnie więcej, Korwin-Mikkego niemal dwukrotnie). Z drugiej strony widzimy, że partia o najniższej liczbie aktywnych facebookowiczow (Polskie Stronnictwo Ludowe) jest jednocześnie najbardziej niedoszacowana (poparcie o 40% niższe niż w Homo Homini).

 Oczywiście to tylko hipoteza, bowiem wszyscy wiemy, że żadna sondażownia nie kłamie, a już ewybory w szczególności i z pewnością ich badania są przeprowadzane sumiennie i rzetelnie, a podawane wyniki nie odbiegają od prawdy.

O gołej pupie Radwańskiej

                Łaska konserwatywnych blogerów i publicystów na pstrym koniu jeździ. Jak długo panna Agnieszka Radwańska była tylko twarzą kampanii reklamowej „Nie wstydzę się Jezusa”, tak długo była przez Frondę noszona na rękach. Kiedy tylko do kampanii ESPN Body Issue użyczyła nie tylko twarzy, ale i reszty swojej sylwetki, cała Terlikowszczyzna nie może wyjść z oburzenia i zgodnie podnosi larum, że tak nie można, że to deprawacja, fetyszyzm i pornografia. Gdybym był niemiły, pokusiłbym się o stwierdzenie, że redaktorów Frondy piecze ta właśnie część ciała, którą z dumą zaprezentowała panna Radwańska, ale jednak ktoś w tej debacie musi prezentować poziom, więc się nie pokuszę.

                Ciekawy w całej aferze jest jeden fakt – sam o tej sesji  pewnie nie miałbym pojęcia, bo i nie subskrybuję żadnych stron z nagimi fotkami gwiazd, a i rzeczona tenisistka dotychczas swoich wdzięków mi osobiście nie wysyłała. Czytaj dalej

Sojusz narodowców z wolnościowcami?

Parę tygodni temu odbyło się w Katowicach spotkanie z drem Bartoszem Józwiakiem, prezesem Unii Polityki Realnej. Głoszone przez niego tezy o narodowym kapitalizmie, cłach protekcyjnych i inne próby scalenia „Myśli nowoczesnego Polaka” z „Ludzkim działaniem” wzbudziły we mnie początkowo śmiech, który z czasem przeobraził się jednak w przerażenie i trwogę, że słowa te to nie żart, ale preludium do rzeczywistego stworzenia narodowo-liberalnej inicjatywy politycznej.

Niestety moje obawy potwierdził pierwszy numer nowego czasopisma „Delirium veto”, który już z okładki krzyczy o ‚Sojuszu narodowców z wolnościowcami’. Pominę już nadużycie, którego dopuścili się twórcy tego hasła; w obecnej formie sugeruje ono, że doszło do porozumienia całych – lub przynajmniej większości – środowisk nacjonalistycznych i liberalnych, podczas gdy nie wierzę, że w taki mezialans dało się wciągnąć więcej niż kilkunastu liberałów (sam nie znam żadnego), więc powinien brzmieć ‚Sojusz narodowców z tuzinem wolnościowców’.

Mais revenons à nos moutons –
Czytaj dalej

Dlaczego autonomia?

Mieszkańcy naszego kraju mają raczej mgliste pojęcie o pojęciu „autonomii”. Część kojarzy je tylko z rozróbami w Gazie i na zachodnim brzegu Jordanu. Niektórzy zaś trwożliwi Polacy, naczytawszy się wynaturzeń pseudoprawicowych publicystów w Gazecie Polskiej i wpolityce.pl, zaczęli straszyć śląskimi autonomistami dzieci – a samych zwolenników takiego rozwiązania ustrojowego, wysyłać do Niemiec, albo od razu do piekła. Skąd biorą się te nieporozumienia?

Zacząć należy od samej definicji słowa. Słowo pochodzi z greckiego αὐτονομία, gdzie αὐτο można tłumaczyć jako ‚samo’, zaś νόμος jako ‚władza’, ‚prawo’. Autonomia zatem jest możliwością samowładzy, ustalania własnych praw i rządzenia samym sobą. Jak wygląda to w praktyce? Wystarczy spojrzeć na państwa, gdzie regiony takie prawo posiadają: Czytaj dalej

Wpis o tym, że kolektywizm jest zły, a libertarianizm dobry

Politycy wszelkich opcyj – od lewa do prawa i z góry na dół – z lubością używają terminów i pojęć, których znaczenia nie znają; a jeszcze chętniej takich, które znaczenia w ogóle nie posiadają. Jednymi z takich pojęć są „prawica” i „lewica”, które być może miały i rację bytu w XIX-wiecznej Europie, jako pokłosie  Rewolucji Francuskiej, jednak dzisiaj jest to podział-przeżytek. Niepodobna wszak jednoznacznie zdefiniować ani przedstawić poglądów którejś ze stron sceny politycznej. Tym bardziej jest to jednak na rękę prominentnym działaczom partyj, gdyż można pod nie podpiąć absolutnie wszystko, co tylko dusza zapragnie – i tak prosocjalny PiS głosi się prawicą, a konserwatywna Samoobrona lewicą. Jest to także woda na młyn dla niedocenionych frustratów z KNP/UPR albo KPP, którzy mogą krzyczeć, że są odpowiednio jedyną słuszną prawicą lub lewicą – a cała reszta to wredni czerwoni (tfu!) socjaliści lub paskudni imperialistyczni burżuje.

Linia takiego dychotomicznego podziału jest jednak tak nieścisła i zatarta, że konieczne jest poszukanie innego sposobu klasyfikacji doktryn i idei. Czytaj dalej

Wyniki plebiscytu z 1921 w Siemianowicach Śląskich

Wyniki plebiscytu w Siemianowicach ŚląskichAbsolutnie nie mam pomysłu na temat wpisu, więc w ramach zapełniacza sprawiającego wrażenie regularność pojawiania się nowych treści wrzucam wyniki plebiscytu na terenach wchodzących dziś w skład Siemianowic Śląskich.

Czytaj dalej