Wpis o tym, że kolektywizm jest zły, a libertarianizm dobry


Politycy wszelkich opcyj – od lewa do prawa i z góry na dół – z lubością używają terminów i pojęć, których znaczenia nie znają; a jeszcze chętniej takich, które znaczenia w ogóle nie posiadają. Jednymi z takich pojęć są „prawica” i „lewica”, które być może miały i rację bytu w XIX-wiecznej Europie, jako pokłosie  Rewolucji Francuskiej, jednak dzisiaj jest to podział-przeżytek. Niepodobna wszak jednoznacznie zdefiniować ani przedstawić poglądów którejś ze stron sceny politycznej. Tym bardziej jest to jednak na rękę prominentnym działaczom partyj, gdyż można pod nie podpiąć absolutnie wszystko, co tylko dusza zapragnie – i tak prosocjalny PiS głosi się prawicą, a konserwatywna Samoobrona lewicą. Jest to także woda na młyn dla niedocenionych frustratów z KNP/UPR albo KPP, którzy mogą krzyczeć, że są odpowiednio jedyną słuszną prawicą lub lewicą – a cała reszta to wredni czerwoni (tfu!) socjaliści lub paskudni imperialistyczni burżuje.

Linia takiego dychotomicznego podziału jest jednak tak nieścisła i zatarta, że konieczne jest poszukanie innego sposobu klasyfikacji doktryn i idei.

Rozmaici politolodzy godni politowania niejednokrotnie starali się przedstawiać poglądy na osiach tradycjonalizm-libertynizm; socjalizm-kapitalizm; swoboda jednostki-zamordyzm etc., rysować wykresy kwadratowe, kuliste, podkowowe; brakowało jeszcze tylko sceny politycznej przedstawionej przy pomocy sfery Riemanna albo płaszczyzny hiperbolicznej. Tym niemniej żadnemu nie udało się ukazać rzeczywistego obrazu i każdy ma problemy z umiejscowieniem ideologij „skrajnych”, jak nacjonalizm czy libertarianizmu.

Rozwiązaniem tego problemu jest analizowanie nie programów partyjnych, ale pojęć czy paradygmatów, których przyjęcie spowodowało taki a nie inny program. I najważniejszym punktem zaczepienia jest podejście do konfliktu jednostki z kolektywem. Żeby łatwiej to wyjaśnić, posłużę się teorią zbiorów. Możemy je bowiem podzielić na zbiory w sensie dystrybutywnym i kolektywnym. Te pierwsze to klasy przedmiotów (tutaj: ludzi) wyodrębnionych na podstawie na podstawie jakiejś cechy, np. {brunetki} czy {ludzie lubiący czekoladę}. Drugie to takie zbiory, których elementy razem coś tworzą – często przywoływany jest przykład cegieł, które ułożone w bezpośrednim sąsiedztwie stanowią dom. W przypadku ludzi możemy zmienić nieco to pojęcie i stwierdzić, że zbiór kolektywny to taki, w którym członkowie wchodzą ze sobą w interakcje i przynależność do którego niesie za sobą konsekwencje w postaci powinności wobec kolektywu i poszczególnych członków zbiorowości.

Jeśli zdefiniowaliśmy pojęcia, możemy teraz przejść do sedna sprawy i przyjrzeć się różnym ideologiom w kontekście przywołanej wyżej teorii zbiorów i wykazać zasadniczą różnicę między libertarianizmem a innymi doktrynami.

Najprostszym przykładem może być nacjonalizm. Wynosi on na piedestał naród i stawia go ponad wolnością jednostki. Nacjonaliści bronią przekonania, że człowiekowi przyrodzona jest przynależność do jakiejś nacji i musi wobec tego pracować dla jej rozwoju. Przyjmuje to mniej lub bardziej radykalne formy, ale sam fakt przyjęcia idei Narodu jako najwyższego dobra powoduje, że na drugi plan spycha się jednostkę.

Podobnie czyni komunizm, tyle że tutaj kolektywem jest ogół ludzi na świecie. W marksistowskim ujęciu społeczeństwa osoba nie stanowi wartości samej w sobie i dopiero praca na rzecz reszty daje jej rozum i godność człowieka.

Trzecim typem ideologii ograniczającej ludzką swobodę działania jest idea prymatu państwa nad obywatelem (z łaciny można by uknuć termin „statyzm”). Ów zakłada, że najwyższym dobrem jest państwo (vide: Polska jest najważniejsza). Jest to o tyle groźne, że o ile człowiek w komunizmie i nacjonalizmie ma podporządkować się „tylko” woli kolektywu, który współtworzy, w naszym „statyzmie” pojawia się element zupełnie obcy i nadrzędny – państwo. Uznanie tej doniosłej roli kraju prowadzi wprost do totalitaryzmu, bowiem może on kontrolować nasze działania, rozporządzać każdą sferą naszego życia. Jeżeli czytelników wizja ta przeraża i napawa grozą, to proponują rozejrzeć się wokół siebie i zauważyć, że zdecydowana większość dzisiejszych systemów opiera się na takim właśnie założeniu. Państwo robi z nami co chce, nasza wolność jest odbierana po to, by państwo mogło rosnąć i trwać.

Ale czy jest alternatywa?

Jest! Wyjściem z pułapki jest odrzucenie kolektywnych przyrodzonych zbiorów, czyli wybór wolności. Uważam, że – owszem – człowiek jest niewątpliwie członkiem ogółu ludzi, nierzadko należy do jakiegoś narodu i jest obywatelem państwa, jednakże nie płyną z tego żadne konsekwencje wobec tych zbiorowości. Rodzimy się wolni i wszelkie hasła o powinnościach wobec narodu, państwa czy społeczeństwa to dzieło czyhających na naszą wolność polityków o totalitarnych zakusach. Najwyższy czas je odrzucić!

Reklamy
  1. To fajnie. Obudźcie się, ludzie, no. Poczytajcie tylko, jak chłopak pisze; to się łezka w oku kręci. „W najszerszej i najdłuższej perspektywie libertarianizm zwycięży ostatecznie, ponieważ on i tylko on jest kompatybilny z naturą ludzką i świata. Tylko wolność może zapewnić człowiekowi dostatek, spełnienie i szczęście” ❤ ❤ ❤

  2. „Rodzimy się wolni i wszelkie hasła o powinnościach wobec narodu, państwa czy społeczeństwa to dzieło czyhających na naszą wolność polityków o totalitarnych zakusach. Najwyższy czas je odrzucić!”

    Ahaaa, czyli według Ciebie nie powinniśmy być wdzięczni nikomu za to, że np. umożliwił taką opiekę medyczną, że dzisiaj przy narodzinach umiera znacznie mniej dzieci niż kiedyś? Nie mamy ŻADNYCH powinności wobec ludzi, którzy zbudowali drogi, którymi taksówka z rodzącą dojechała do szpitala?

    Problem z libertarianami jest taki – oni biorą wszystko, co dało im społeczeństwo jako pewnik, nazywają się „wolną jednostką” i postanawiają nie odwdzięczyć się za to, co dostali. Jest to według nich największa ludzka cnota – „odrzucić hasła o powinnościach”!

    Kuriozalne.

    PS. Jeśli znacie angielski – http://www.youtube.com/watch?v=4oygQVhu30s

    • Tę opiekę medyczną zapewnił kapitalizm – miliony ludzi przez ostatnie 200 lat budujący dobrobyt w wolnych krajach, z których dorobek materialny zaczął spływać do nas. Wszelkie wynalazki mogły być wdrożone tylko w krajach kapitalistycznych, gdzie istniała wystarczająca ilość kapitału i infrastruktura gospodarcza, umożliwiające rozpoczęcie ich masowej produkcji.
      Zresztą za opiekę medyczną i drogi to rodzic zapłacił w podatkach już nadto, więc trzeba być wyjątkowo nikczemnym ignorantem, by nakazywać niewinnemu dziecku pełne oddanie mitycznemu „państwu” za coś, co już zostało zapłacone.
      To właśnie rynek umożliwia rozliczenie każdego z tego, co mu dali inni (nie „społeczeństwo”, tylko konkretne jednostki), bez nakładania powinności feudalnych, jakie tutaj suponujesz.
      O tym zjawisku, zwanym Prawem Asocjacji, pisał najpierw Ricardo, a potem Ludwig von Mises. Tylko wolny rynek zapewnia optymalną koordynację współpracy w społeczeństwie, czyli między działającymi jednostkami. Wprowadzenie elementu siły (państwa) zakłóca tę koordynację i dzieli jednostki na wygranych i przegranych.

      • Nie dorabiaj mi gęby mówiąc, że „nakazuję niewinnemu dziecku pełne oddanie mitycznemu państwu”. Jestem od tego daleki. Mam także kilka argumentów odpierających inne Twoje zarzuty.

        Czy Ci się to podoba, czy nie, społeczeństwo jest uprawnione do wymagania od Ciebie podporządkowania się niektórym regułom. Jesteś (każdy człowiek żyjący wśród innych jest) beneficjentem udogodnień, które daje życie w zorganizowanej cywilizacji. O większości z nich prawdopodobnie nie myślisz (bo są dla Ciebie oczywiste). Takie sprawy jak… ograniczenia prędkości, dobre stosunki z innymi narodami, zakazy (na przykład) wyrzucania odpadów „pod siebie”, ochrona cywilnoprawna (jeśli wykaże się, że jest się ofiarą) są kompromisem między tym, co jest fair wobec jednostki i wobec innych. Najczęściej są także bezpłatne. Libertarianin woli pokazać środkowy palec tym regulacjom, które mu się nie podobają dla swojego własnego interesu.

        Nie wiem też, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że tylko mała część rodziców byłaby w stanie SAMODZIELNIE zapewnić swoim dzieciom to, co dzisiaj dostają od społeczeństwa. Czy tego chcesz czy nie, pierwsze lata swojego życia spędzasz w świecie, gdy to INNI pracują na Twoje utrzymanie. Żyjesz na koszt społeczeństwa. „Inni” to nie tylko rodzina – to także mogą być opłacani z publicznych środków wychowawcy w domach dziecka, lub instytucje ustawodawcze. Osób związanych z wychowaniem Ciebie, lub zapewnieniem pomocy, jest więcej niż sobie wyobrażasz. Ty korzystasz z tego, by później pokazać społeczeństwu środkowy palec mówiąc „wszystko jest zapłacone, teraz się odwalcie, bo chcę być WOLNY OD WAS”. Hahaha, nie tak prosto.

        Bo po pierwsze – wszystko NIE jest zapłacone, ponieważ WCIĄŻ korzystasz z tego systemu – wciąż żyjesz w miejscu, gdzie np. każda sierota ma zapewnioną opiekę, tym żyjesz w obliczu zmniejszonego prawdopodobieństwa napotkania patologii społecznych. A patologie rodzą zachowania ANTYspołeczne – jak np. kradzież.

        Infrastruktura gospodarcza nie jest jedyną rzeczą, jaką dostałeś z dobrodziejstwem inwentarza w dzień urodzin.

        Podejście libertariańskie mógłbym streścić w ten sposób „jeśli nie jesteś w stanie sobie tego zapewnić, to umrzyj, albo idź żebrać. Ja się nie przyłożę do polepszenia Twojego życia – chyba że akurat mam dobry dzień, to rzucę Ci trochę. Ale inni W ŻADNYM WYPADKU nie mogą decydować o tym, co JA robię z MOIM życiem i środkami”. Wolność, własność, sprawiedliwość, czyż nie? W rzeczywistości tej „sprawiedliwości” nie powinno tu być. Dlaczego? Bo TY jesteś także beneficjentem tego, że ktoś inny zainwestował Twoje pieniądze w coś, co pośrednio pomogło Tobie. Stawiasz się ponad innymi.

        A co do tych Twoich Ricardów i von Mosesów, to te dzieła nie powstawały zgodnie z metodologią naukową. Nie były prawdopodobnie poddane bombardowaniu merytorycznemu przed publikacją (peer review), tak jak to dzieje się z artykułami naukowymi. Nie były nigdy sprawdzone w praktyce. Teoria wyłożona w tych książkach może rzeczywiście być spójna i przekonywać – ale można poglądy wyrażone tam traktować wyłącznie jako hipotezy. Jak to ktoś kiedyś powiedział „What can be asserted without evidence can also be dismissed without evidence”. Marks i Engels także tworzyli przekonujące dzieła (nomen omen „Kapitał”) – a ich ideologie były przetestowane w praktyce. Okazały się skrajnie rozwiedzione z prawdziwym światem. Poza tym dzieła te są już stare, a ich autorzy nie posiadali dzisiejszego stanu wiedzy. Nauka ma to do siebie, że wraz z nowymi obserwacjami, teoria jest szlifowana aby miała większą moc przewidywania. Nie widzę tego u libertarian.

        Z tych też powodów twierdzę, że libertarianizm to ideologia. Ideologia z definicji zakłada niezmienność pewnych założeń. TO Samo w sobie już jest szkodliwe – porównywalne do religii.

        „Wolny rynek” to temat zastępczy, którego używasz, żeby „podeprzeć” swoje wnioski o społeczeństwie i Twoich powinnościach wobec niego. Nie wiem, czy to już zrozumiałeś, ale społeczeństwo to NIE TYLKO rynek.

        A co do opieki medycznej – nie twierdzę, że system jest idealny, jednak nie trzeba idealnego systemu aby ocenić jego potencjalną wartość. Prywatny system opieki medycznej jest w USA – i tam jest coraz więcej głosów za wprowadzeniem scentralizowanego systemu płatności za opiekę (tzw. single-payer) Link o sytuacji tam: http://articles.timesofindia.indiatimes.com/2010-11-26/edit-page/28250581_1_health-insurance-single-payer-system-drug-discovery
        Problem z systemem prywatnym jest taki, że łatwo w nim o coraz większą liczbę ludzi, którzy chcą zarobić na „pośredniczeniu” między pacjentem a lekarzem. To sprawiło, że amerykańska opieka medyczna jest (zdaje się) najdroższa na świecie.

        Oprócz tego wszystkiego – libertarianie zdają się pomijać wpływ, jaki nierówności społeczne/dochodowe mają na CAŁE SPOŁECZEŃSTWO. Jeśli chcesz o tym poczytać, tutaj 2 linki:
        http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7716
        http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,39339

        Generalnie chodzi o to, że bardziej wyrównane dochody zapewniają godne życie większej liczbie ludzi, niż takie same (ogólnie po dodaniu), ale mniej wyrównane dochody. A to czy bogaci pomogą biednym zależy w tym drugim przypadku TYLKO I WYŁĄCZNIE od ich dobrej woli – w przeciwieństwie do np. wymogu płacenia wyższych podatków przez bogatych. A jak wiadomo, bieda rodzi patologie i zachowania antyspołeczne, i w konsekwencji WSZYSTKIM w danym społeczeństwie żyje się gorzej.

    • Jan Pedofil II
    • Maj 11th, 2012

    „opcyj” – nie stylizuj się młody bo ludzie się z Ciebie śmieją

    • MacRibbon
    • Maj 11th, 2012

    „Kaczyński i Palikot to takie same pajace, oboma gardzę.” – to wypierdalaj do Tuska.

    • Dawid Rolewski
    • Maj 31st, 2012

    Kolektywizm be, ale już katolactwo cacy, chociaż jak każda teistyczna religia wynosi wspólnotę ponad jednostkę?
    Jesteś pojebany jak każdy, kto łudzi się, że liberalizm może być kompatybilny z obyczajowo-społeczną konserwą i kultem duszków na niebie

  3. Hmm è appare blog mangiato il mio primo commento (era
    estremamente super- lungo ) quindi credo che mi limiterò a riassumere quello che ho
    presentato avevo scritto e dire , sto godendo pienamente il
    tuo blog . I troppo Sono un blog aspirante blogger scrittore ma io sono ancora nuovo a ill tutto .
    Avete suggerimenti per inesperti scrittori di blog ?
    Mi piacerebbe davvero grato .

  4. Now I am going away to do my breakfast, once having my
    breakfast coming again to read other news.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s